Od kilku dni chodzi za mną domowa chińszczyzna, bardzo delikatna i łagodna w smaku.

Miała zagościć i rozpieścić nasze podniebienia w miniony weekend, ale niestety osiedlowe sklepiki zawiodły mnie swoim asortymentem. Nagle grzyby mun, jak na złość wyparowały ze sklepów! Ale nie dałam za wygraną.

Czytaj dalej

Podziel się...Share on FacebookGoogle+Tweet about this on TwitterPin on PinterestEmail to someone