Jeszcze kilka lat temu ryba była jedną z najgorszych potraw, jakie mogły pojawić się na obiadowym talerzu. Gorsza była tylko zupa rybna i wątróbka ( ta dwójka nadal na podium).

Gdy widziałam rybę i całą zabawę z niezliczoną liczbą ości od razu odechciewało mi się jeść. Nawet gdy dałam się namówić bo zapewniano mnie, że właśnie „ta” ryba ości nie ma i na dodatek wszyscy się nią zachwycają, to możecie tylko się domyślać komu trafiła się ta jedna, jedyna ość, a za nią kolejna i jeszcze jedna… Tak oczywiście mi!

Czytaj dalej

Podziel się...Share on FacebookGoogle+Tweet about this on TwitterPin on PinterestEmail to someone