Miesiąc: Styczeń 2015

To już rok!

To już rok! Dasz wiarę? Sama jestem zaskoczona jak szybko zleciał ten czas. Doskonale pamiętam emocje towarzyszące publikacji pierwszego posta. Z niecierpliwością przebierałam nóżkami jaka będzie reakcja rodziny i znajomych na SmakUlę (niewiele osób wiedziało o naszym pomyśle). Niepewność i miliony wątpliwości czy w ogóle powinnam brać się za to całe blogowanie? Czy oby decyzja nie została podjęta zbyt szybko? A co jak jednak nie dam rady? Całe szczęście miałam ogromne wsparcie ze strony Męża, który automatycznie rozwiewał wszelkie moje wątpliwości i wspierał nie tylko od strony technicznej bloga, lecz był i jest moim najlepszym krytykiem kulinarnym. W końcu sam musi podołać tym moim eksperymentom kulinarnym więc komu jak komu ale jemu najbardziej zależy żeby było smacznie 😉

Czytaj dalej

Krewetki w sosie cytrynowym na sałacie

Początek roku okazał się dla mnie chorowity. I tak dziwię się, że w okresie świąteczno- noworocznym nic mnie nie złapało biorąc pod uwagę, że w kółko ktoś chorował w moim otoczeniu. Ale jak widać choróbsko wyczekało odpowiedni moment i uderzyło tuż przed weekendem. W ruch poszły wszystkie domowe sposoby na przeziębienie, wypiłam hektolitry herbaty z imbirem (przepisem chyba muszę się z Wami podzielić bo jest genialna) i zużyłam tonę chusteczek. Apetyt oraz wena do gotowania nie dopisywała, każdy posiłek jakiś dziwnie bez smaku, nijaki… Smak powrócił gdy rozgryzłam, w przygotowanej przez Męża zupie, ostrą papryczkę (dwie maleńkie na cały garnek zupy i obie w moim talerzu). Przypadek? Nie sądzę! Chyba bardzo chciał żeby szybko wróciła do zdrowia, bo papryczka automatycznie rozgrzała mnie do czerwoności 😉 Jak już odzyskałam smak kolację postanowiłam zrobić sama, coś lekkiego ale wyrazistego i kojącego moje kubki smakowe, postawiłam na krewetki w sosie cytrynowym na sałacie.

Czytaj dalej

Owsianka na śniadanie czyli czas wrócić do normalności

Czas świątecznych spotkań rodzinnych i szalonych zabaw sylwestrowych mamy już za sobą. Czas aby na dobre wrócić do normalności i codziennych obowiązków. Dość leniuchowania, spania do południa i pozwalania sobie na kolejny kawałek ciasta przy świątecznym stole. Było miło ale się skończyło i może to i dobrze bo jeszcze kilka dni i zupełnie bym nie potrafiła odnaleźć swego codziennego rytmu. Stęskniłam się za rutyną, sprecyzowanym planem dnia i lekkim jedzeniem.

Czytaj dalej

© 2017 SmakUla

Theme by Anders NorenGóra ↑